niedziela, 30 grudnia 2012

Przyczyna sporów w moim domu, czyli Fennel masło do ciała

Jak stałam się posiadaczką tego masła? Otóż zwyczajnie poszłam na spotkanie Opolskich Blogerek i tam właśnie zostałam nim obdarowana.
Prezent trafiony, czy nie trafiony?
Zapraszam do lektury :)


Fennel masło do ciała, masło do ciała, Fennel peeling do ciała, peeling do ciała, Fennel jogurt do ciała, jogurt do ciała

źródło:str producenta

Od producenta:
Masło do Ciała Plumeria to intensywnie nawilżający balsam do ciała o świeżym, zapachu kwiatów plumerii.
Pielęgnujące i gojące właściwości plumerii wzbogacone masłem shea łagodzą podrażnienia i przywracają skórze naturalne nawilżenie.
Intensywny, egzotyczny zapach plumerii zaliczany do afrodyzjaków korzystnie wpływa na samopoczucie i łagodzenie stanów emocjonalnych.

Moja opinia:
Jak już przytargałam się do domu po spotkaniu z dziewczynami, zaczęłyśmy z mamą oglądać wszystkie podarunki, przyszła kolej na owe masełko. No i tu posprzeczałyśmy się o nie pierwszy raz, a poszło o... zapach. Nie mogłyśmy dojść co takiego nam on przypomina. W końcu osiągnęłyśmy kompromis określając zapach jako kwiatowo- gumo balonowy :) Zapach urzekł nas jeszcze bardziej po naniesieniu masła na skórę! I w tym momencie przyszła pora na kolejny spór, do którego dołączyła siostra, otóż każda z nas chciała mieć to masło dla siebie. Stanęło na kolejnym kompromisie i masło stało się wspólnym dobrem i grzecznie stoi w łazience w zasięgu wszystkich zachłannych łapek :D
Masło jest dość gęste, myślałam że będzie to problem, ale w żadnym wypadku. Rosmarowuje się łatwo i szybko, równie szybko wchłania się nie pozostawiając tlustej warstwy, ani jakiegokolwiek filmu, jedynie cudowne uczucie nawilżenia i przyjemny zapach. Efekt nawilżenia jest niemalże natychmiastowy, dodatkowo jest długotrwały co doceniam zwłaszcza teraz zimą, kiedy skóra łatwo się przesusza.
No i kolor!! Niebieski mój ulubiony.
Jak dla mnie to masło ma same plusy, żadnych minusów, no może poza jednym, trudną dostępnością. Bez wątpienia sięgnę po kolejne opakowanie, widziałam na stronie producenta malo o zapachu ogórków, więc kolejnego szczęśliwca mam wytypowanego. I koniecznie dorzucę jakiś peeling, miałam okazje wąchać je na OSBK i uwierzcie mi pachną fenomenalnie!

Szczerze polecam Wam  masła Fennel. Zapach jest ważny i ten producent nam gwarantuje, ale zapch plus rewelacyjne nawilżenie w jednym opakowaniu to już fenomenalość, którą gwarantuje nam Fennel!

Miałyście? Próbowałyście?


Przy okazji składam Wam Kochane życzenia Szczęśliwego Nowego Roku i oby był lepszy niż poprzedni.

Ruda Szopa

wtorek, 18 grudnia 2012

Zimowy ulubieniec

Dzisiaj niewłosowo, o produkcie, który ratuje moje usta tej zimy, a jet to:


tam, tarararatam!

żródło: str. producenta

Sylvco Brzozowa pomadka z betuliną

 Od producenta:
Brzozowa pomadka ochronna z betuliną jest hypoalergiczna i zawiera tylko naturalne składniki. Masło Shea (karite) i masło kakaowe wygładzają i uelastyczniają usta, natomiast olej sojowy, jojoba i wiesiołkowy nawilżają je oraz zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Pomadka stanowi doskonałą barierę ochronną przed mrozem, wiatrem i promieniami słonecznymi. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco i regenerująco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład:
masło shea, olej sojowy, olej jojoba, olej z wiesiołka, masło kakaowe, betulina, wosk carnauba.

Moja opinia:
Pomadka przede wszystkim długo trzyma się na ustach, nie zjadam jej od razu, nie zmazuje się, nie znika. Smarując nią przed snem jeszcze rano czuję, że coś pięknie dbało o moje usta. Używam jej regularnie od około miesiąca. W tym czasie moje usta ani razu nie były przesuszone, nie piekły, nie pękały, nie krwawiły! To pierwsza zima, w czasie której nie odczuwam bolesnych "uroków" na moich wargach. Zapach słyszałam, że niektórych drażni, jak dla mnie może i nie jest to owocowy piękny zapach typowy dla choćby pomadek nivei, ale nie jest drażniący. Smak? Smaku nie wyczuwam. Usta są miękknie i nawilżone. Nie rozstaję się z nią odkąd wpadła w moje ręce i predko się nie rozstanę. Na jej rzecz odstawiłam wszelkie smakołykowe pomadki, te są dobrze na lato. Na zimę zdecydowanie Sylveco.
Wrócę do niej niejednokrotnie! Zwłaszcza, że cena mieści się w granicach 8 złotych!

Próbowałyście? Jesteście zdowolone? A może macie innych zimowych wybawicieli?

Ruda Szopa

wtorek, 20 listopada 2012

Opolskie Spotkanie Blogerek!

W niedzielę w Opolu w uroczym lokalu o nazwie Kofeina 2.0 o gdz 13.00 odbyło się spotkanie Opolskich Blogerek. Dla mnie zaczęło się nieco wcześniej. Już o godzinie 11.45 spotkałam się z dziewczynami z Kluczborka skąd zwarte, gotowe i przede wszystkim w dobrych humorach ruszyłyśmy w stronę Opola na wyżej wspomniane spotkanie.
Już w samochodzie nawiązałyśmy intensywną konwersacje, miałyśmy też małą przygodę pod tytułem "eee ta droga jest chyba jednokierunkowa" ale trzem kobietkom, podekscytowanym zlotem blogerek można wybaczyć, prawda? Prwada! Strawberry Mery i Kinga cieszę się bardzo, że Was poznałam i czekam na kolejne spotkanie!

Kiedy dotarłyśmy na miejsce, zaczęło sę poszukiwanie lokalu, na szczęście okazało się, że zaparkowyłśmy nieopodal i obyło się bez zbędnego błądzenia. Pierwszą blogerką, którą napotkałyśmy była Karminowe Usta, która zagadnęła nas o spotkanie. I do tej pory nie wie czemu od razu nie wpadłam na to, że dziewczyna o Karminowych Ustach, która nas zagadnęła to właśnie Kaminowe Usta. Myślę, że małą niejasnośc umysłu mogę zwalić na stan ekscytacji i euforii, bo zostało tylko 5 min do spotkania.

Gdy weszłyśmy do środa okazało się, że prawie wszystkie dziewczyny są już na miejscu. Odebrałyśmy swoje identyfikatory i usadowiłyśmy się wygodnie na miejscach :)


Podczas Spotkania towarzyszyły nam Pani z Venity, która opowiadała o asortymencie firmy i dziewczyny z Vichy. Każda z nas miała okazję przebadać swoją skórę i dowiedzieć się jak ją pielęgnować. Przy okazji muszę stwierdzić, że dermokonsultantka miała naprawdę rewelacyjną cerę, nic tylko podziwiać!

Panie z Vichy

                                         Ze Strawberry Mery podczas kosmetycznej wymianki

                                                              Kluczborskie Trio :)

Dalsza część wymiaki
 
                                                                       Zdejęcie grupowe :)
                                                       Obdarowane :)
Zdjęcia dzięki przejmości: Karminowe Usta, Fangle Fashion, Strawberry Mery :)

W spotkaniu udział wzięły:
Organizatorki:
Rodzynka1989http://raisin1989.blogspot.com/
Fanglefashionhttp://fanglefashion.blogspot.com/

Oraz:
anioleek89http://anioleek89.blogspot.com/
Agusiak747http://agusiak747.blogspot.com/

Strawberry merryhttp://strawberrymery25.blogspot.com
Milky chocolate,http://roses-and-chocolate.blogspot.com/
Sabbathahttp://spookynails.com/
Lejdishhttp://www.lejdish.blogspot.com/
Kaprysekhttp://poradnikbezradnik.blogspot.com/
Karminowe ustahttp://www.karminoweusta.blogspot.com/
M.inahttp://moje-spojrzenie-na-swiat.blogspot.com/
Kinga Mzykhttp://modaurodapiekno.blogspot.com/
darusia994http://www.darusia994.blogspot.com/
Cathttp://ecattiem.blogspot.com/
Marta - koleżanka Ewy CAT

Nie wiem nawet kiedy czas nam tak szybko minął i trzeba było zmierzać już spowrotem w kierunku Kluczborka. Spotkanie było zorganizowane rewelacyjnie, za co należą się ogromne podziękowania Joasi i Monice!! Zadbały nie tylko o lokal i dobrą atmosfere, ale także o to, aby w brzuszkach nam nie burczało, bo w końcu nie samymi kosmetykami człowiek żyje :)
Szkoda tylko, że nie z wszystkimi udało mi się porozmawiać, ale mam nadzieję, że nadrobimy to na następnym spotkaniu, bo mam nadzieję, że takowe się odbędzie!

A na koniec zawartość toreb z prezentami od sponsorów:

 


Ruda Szopa

piątek, 16 listopada 2012

Nowości Rudej włosowej kosmetyczki :)

Było denko, teraz czas na nowości :) Niedawno w moje łapki wpadła garstka włosowych cudów prosto z DM'u :D
 
 
Swiss o'par Arganol- szampon, odżywka i maska, zaprzyjaźniałam się już z nimi i jestem bardzo zadowolona póki co, mimo iż w składzie wysoko znajduje się parafina, uwielbiam macać włosy po myciu i odżywkowaniu tą serią, szkoda, że zamówiłam tylko po 1 sztuce, bo następna dostawa dopiero w kwietniu :(
Alverde maska z awokado i winogronem- regenerująca
Alverde maska kwiat pomarańczy i brzskwinia- połysk
Fluid na końcówki
Póki co raz użyłam maski z awokadi i się mi podoba, no używam fluidu do końcówek, ale żeby go bliżej ocenić potrzeba jeszcze troche czasu.
Isana żel do włosów- do produkowania loczków :)
 
A w niedzielę pędzę na opolskie spotkanie blogerek, nie mogę się już doczekać spotkaniaz Wami dziewczyny ;)
 
 
Ruda Szopa

niedziela, 11 listopada 2012

Wrześniowo-październikowe denko

Przedstawiam Wam moje dwumiesięczne denko, nie jest ani zachwycające, ani skromne, moim zdaniem w sam raz, przynajmniej ja jestem z niego dumna :)



1. Balea- aloesowy krem do rąk, krem bez dna, zużywałam go wieczność, teraz męczę kolejny, szkoda, że to była edycja limitowana :(
2. Balea- żel pod prysznic arbuzowy, pięknie pachniał, kąpiele z nim to czysta rozkosz
3. Biovax do włosów zniszczonych i wypadających- polubiłam się z nim znacznie bardziej niż z mleczną wersją, zdecydowanie do niego wrócę
4. Olejek alterra pomarańczowy- recenzowałam go już więc nie będę się rozpisywać :)
5. Floslek- żel z babki pod oczy, aktualnie w jego opakowaniu znajduje się mój własnoręcznie ukręcony czekoladowy balsam do ust, żel nie przypadł mi do gustu, czasem po jego aplikacji szczypały mnie oczy i piekły powieki, nie wrócę do niego
6. GP Balsam do włosów wypadających- przy pierwszym podejściu się nie polubiliśmy, wróciłam do niego po jakimś miesiącu i został jednym z moich ulubieńców
7. Dove, ogórkowy antyperspirant kulkowy- uwielbiam ten zapach, ale zdecydowanie preferuję wresję w sztyfcie :)
8. Balea- aloesowy balsam do ciała- mój zdecydowany faworyt wśród balsamów, podobnie jak z kremem do rąk zużywa się go miesiącami, pięknie pachnie i niestety jest edycją limitowaną, na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
9. Jantar- wcierka nie zrobiła u mnie nic, mam jeszcze pól opakowania, ale zużywam do mgiełek do włosów, dawałam mu sznsę jeszcze 2 razy, obecnie zużywam 3 opaowanie i więcej już nie zakupię
10. Biovax do włosów farbowanych- próbka więc niestety nie jestem w stanie ocenić działania tej wersji waxu,ale całkiem przyjemna jak na jeden raz
11. Puma flowing- znalazłam gdzieś zakopany w szufladzie, zużyłam z przyjemnością, uwielbiam jego delikatny, słodki zapach
12. Garnier- odżywka do włosów farbowanych, żużyłam do golenia nóg, w tej kategorii jest dla mnie nr 1!
13. Olej sezamowy- nie ma na zdjęciu, bo opakowanie poleciało do kosza, niestety część oleju się zepsuła, mimo trzymania w lodówce i musiałam się z nim pożegnać

I jak Wam się podobają moje postępy w opróżnianiu włosowych zapasów?

Ruda Szopa

sobota, 27 października 2012

Łikendowa zgadywajka :)

Z racji, że mamy weekend, do tego dość zimny i śniegowy, mam dla Was coś nieco luźniejszego, a mianowicie piosenkę, która nakręca mnie pozytywnie (nie, nie jestem fanką Bibera :P)


A  żeby było ciekawiej, zastanawiam się czy zgadniecie czyje włosy w tym teledysku kręca mnie i zachwycają najbardziej?
Ciekawa jestem też, które Was urzekły?
Czekam na Wasze odpowiedzi i typy :)

I jeszcze jeden weekendowy kawałek, który włada moim serduchem :)
 
 
I mój nr jeden na świecie!!! Lejdis end dżentelmens przedstawiam Wam absolutny hit Rdej Szopy, z tą piosenką nie rozstaję się od ponad roku i obiecuję sobie, że w przyszłym roku zjawię się na tej imprezie i wykrzyczę ten kawałek całym gardłem (zresztą i tak robię to co weekend. Nastraja mnie niezwykle pozytywnie i sprawia, że chce mi się, nawet jak mi się nie chce :)
 
Znacie te kawałki? A może nie przepadacie za tego typu muzyką?
Albo... siedzi tu cichaczem jakaś fanka Afrokiego?
 
Pozdrawiam i życzę udanego, roztańczonego weekendu :)
 
Ruda Szopa

piątek, 26 października 2012

Recenzja- olej z kielków pszenicy

Olejków używam do pielęgnacji włosów od ponad pół roku, do tej pory nie znalazłam ulubieńca, czy ten olejek ma jakieś szanse?

Kilka słów od producenta:
INCI: Triticum vulgare

Właściwości:

  • mocno odżywia skórę w jej głębszych partiach
  • działa przeciwzmarszczkowo i nawilżająco
  • regeneruje wnętrze włosów
  • działa przeciw rozstępom

Olej z kiełków pszenicy - otrzymywany z kiełków pszenicy zwyczajnej. Zawiera kwas oleinowy(28%), linolowy(44%), karoteny, witaminy A, D, B, C, składniki mineralne, błonnik, enzymy, fosfolipidy(lecytyna), fitoestrogeny. Polecany do skóry dojrzałej i wrażliwej. Działa przeciwstarzeniowo, przeciwzapalnie, nawilża, uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia.

Nadaje skórze gładkość i miękkość. Działa nie tylko na powierzchni skóry, ale łatwo przenika do naskórka. Idealny do wysuszonej i łuszczącej się skóry. Regeneruje wnętrze włosów, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnie. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV.

Stosuje się go zwykle w technikach relaksacyjno-upiększających, najczęsciej poprzez masaż. Literatura poleca używanie tego oleju w 10% roztworze z innym równie bogatym olejem nośnikowym.

Zalecany do stosowania podczas ciąży w mieszaninie z innym olejem roślinnym (np. jojoba), co zapobiega powstawaniu rozstępów. Jego zapach jest dosyć mocny, długotrwały i charakterystyczny, ciężki do pokrycia jakimikolwiek olejkami eterycznymi.

Zastosowanie:

  • bezpośrednio na skórę
  • do produkcji kosmetyków profesjonalnych i w warunkach domowych
  • do zabiegów w salonach kosmetycznych, fryzjerskich i salonach masażu
Kolor i zapach:
olejek ma kolor blado pomarańczowy i pachnie intensywnie zbożem, zapach jest moim zdaniem dość ciężki, ale nie przeszkadza mi, nie utrzymuje się zbyt długo i przywodzi mi wspomnienie upalnych żniw :)

Konsystencja:
olej wydaje mi się dość gęsty, ale szybko wsiąka zarówno w skórę jak i zostaje wypijany przez włosy, nie pozostawia na twarzy tłustego filmu.

Opakowanie:
olejek znajduje się w szklanej buteleczce z ciemnego szkła wyposażonej w korek z kroplomierzem, co znacznie ułatwia jego dozowanie. Na butelce znajduje się naklejka, na której wymienione są najważniejsze właściwości olejku. Za te właśnie naklejki kocham produkty ze sklepu bliskonatury.pl

Jak używałam:
olejku używałam zarówno na włosy jak i na twarz. Próbowałam kilku opcji: na sucho, na mokro, solo i w mieszance.

Moja opinia:
-włosy
olejku z kiełków pszenicy pierwszy raz użyłam w mieszance z alterrą, efekt był jak po każdym innym olejowaniu, czyli "szału nie ma dupy nie urywa", postanowiłam go spróbować solo, nakładalam na psikacz z soku aloesowego i na suche włosy, baza pod olej nie miała w tym wypadku żadnego znaczenia. W obu przypadkach olej zmył się dobrze i bez większych trudności. Włosy po zmyciu miały niezwykły blask i miękkość, a co najważniejsze spełniła sę obietnica producenta odnośnie gładkości włosów. Olej niesamowicie wygładza włosy, tworza piękną gładką tafle :)
Jestem na tak!
-twarz
olejek nakładałam na twarz codziennie wieczorem, po oczyszczeniu twarzy. Liczyłam na pobycie się suchej i łuszczącej miejscowo skóry. Olej po nłożeniu na twarz lekko wklepywałam, po kilku minutach znikało uczucie posiadania oleju na twarzy. Rano buzia ciągle była miękka i nawilżona, czasem jedynie stosowałam lekki krem nawilżający. Problemu suchej, łuszczącej skóry nie pozbyłam się jeszcze, ale jest już dużo lepiej, myślę, że taka moja uroda, po każej niedoskonałości podczas gojenia się jej powstaje suchy naskórek, który przysparza mi problemów, poza tym z resztą twarzy nie mam problemów. Olejek moim zdaniem spisał się dobrze, zastanawiam się jak poradzi sobie podczas mrozów, chetnie przetestuję:)

Czy kupię ponownie:
Absolutnie i jednogłośnie tak! Niestety olejek jest dość drogi, bo kosztuje 16.99zl za 50ml, muszę więc znaleźć jakieś rozwiązanie na ekonomiczne nakładanie go na włosy, zdecydowanie na długo pozostanie w mojej kosmetyczne, zarówno jako kosmetyk włosowy jak i twarzowy. Już planuję kolejny jego zakup, chociaż mam dość sporo w buteleczce :)
Ogólnie na olejek skusiłam się dzięki obserwacji reakcji moich wlosów na proteiny pszenicy i olejki pszenicy zawarte w drogeryjnych produktach. Wzbudziło to we mnie podejrzenie, że oelejek tem może się u mnie spisać, no i nie myliłam się

Olejek otrzymałam w ramach wspólpracy ze sklepem bliskonatury.pl. Fakt współpracy nie wpłynął na moją opinie, która jest subiektywna, w opinii opisałam zachowanie produktu na moich włosach i mojej cerze.



Miałyście kiedyś ten olejek? A może macie ochotę po niego sięgnąć?

Teraz przygotowuję się do recenzji olejku laurowego, który otrzymałam poza współpracą od Eweliny z bliskonatury.pl Pierwszeństwo miał ryżowy, ale z racji pojawienia się łupieżu, wyprzedził go laurowy. Jesteście ciekawe?

Ruda Szozpa

Zaskoczona, zdziwiona!

pokażę Wam coś!
moje włosy znacie więc wiecie jak wyglądają.
do tej pory myślałam, że jestem prostowłosa, a moje włosy jedynie złośliwie się wywijają
wczoraj spróbowałam żelu z siemienia lnianego


Co wy na to?
przepraszam za jakość, ale zdolności mojego aparatu, a raczej ich brak też znacie :)
no i mój kolor po 6 tyg od farbowania ;) jak dla mnie jest ok ; wytrzmam chyba jeszcze tydz.

I co Wy na to?
Jakieś rady dla początkującej kręconej?

Ruda Szopa

wtorek, 23 października 2012

Tag + wyróżnienie + prośba o pomoc

1. Twój naturalny kolor włosów:
taki typowy, polski mysi blond
 2. Twój obecny kolor włosów:
rude :D i myśle, że zostaną takie jeszcze długo!
3. Aktualna długość Twoich włosów
do ramion, lub delikatnie za, zależy jak im się ułoży
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
do zapięcia stanika ;)
5. Jak często podcinasz końcówki?
co 3 miesiące, regularnie
6. Twoje włosy są proste falowane czy kręcone?
kiedyś zawsze były proste jak druty, teraz nabyły tendencji do falowania i robią se co chcą
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
niestety nie potrafię jej określić, mimo wielu prób, są zdecydowanie niesklasyfikowane
8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itd.) ?
przetłuszczające się
9. Jak wygląda Twój codzienny rytuał pielęgnacyjny?
włosy myję wieczorem, przed mysiem nakładam olejek lub odżywkę, myję, potem znowu odżywkuję :) dodatkowo nakładam kropelkę odżywki b/s i zabezpieczam końcówki
10. Czego nie lubią Twoje włosy (np. wiatru, silikonów itp. - wszystko co przyjdzie Ci do głowy) ?
wiatru, oleju na skalpie, prostownicy
11. Co lubią Twoje włosy (np. olejowanie, długie spacery przy blasku księżyca itp. - wszystko co Ci przyjdzie do głowy) ?
 olejowanie na krótko, siemię lniane, aloes
12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
 rozpuszczone, zdecydowanie, narazie moja długość i wątpliwa gęstośc nie pozwalają na zbytnie szaleństwo w tworzeniu fryzur
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
rude to wredne, a więc wrednie będziemy się wywijać tak jak nam się podoba
 + od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację włosów? (pytanie opcjonalne)
od marca, kiedy to zaczęłam szukać cudownego specyfiku na rozdwajające się końcówki, o ja głupia, trafiłam na wizaż i przepadłam ;)

Taguję każdą chętną do opowiedzenia o swoich włosach ;)


Została kolejny raz wyrówniona, tym razem przez Ewelinę z bloga: sliwki.robaczywki.blogspot.com
 
przy okazji zapraszam Was na jej bloga, ma dla Was kolejny ciekawy konkurs ;) KLIK

przy okazji mam do Was prośbę o pomoc, otóz dopadł mnie włosowy promblem :( pojawił się u mnie łupież i jestem w kropce bo nie wiem jak pielęgnować i jednocześnie zwalczyć ten problem, bo to mój pierwszy łupież w życiu! Wiem tyle, że używanie szamponów przeciwłupieżowych może wręcz nasilić ten problem. Czy nawilżanie skalpu np. maseczką z siemienia może pomóc? Jeżeli macie jakieś sposoby na ten problem będę bardzo Wam wdzięczna.

Ruda Szopa

czwartek, 18 października 2012

Wyróżnienie za pasję, za kreatywność, za cierpliwośc i wiele innych...

Zostałam wyróżniona pzez Ewcię z bloga Kosmetyczny Raj. Dziękuję Ci bardzo kochana ;*

 
Zadaniem wyróżnionej blogerki jest wyróżnić 7 innych bogerek.

A więc ja wyróżniłabym najchętniej wszystkie, które subskrybuję, bo to, że Was podczytuję już dla mnie znaczy, że w jakiś sposób jesteście dla mnie wyjątkowe.

No ale do dzieła:
1. http://beautyinenglish.blogspot.com bo poprostu najzwyczajniej w świecie uwielbiam jej bloga i zaglądać do niej  ;*
2. http://kupujzjusia.blogspot.com bo uwielbia Real tak jak ja, to taki poza blogowy powób, bo blogowych jest również całkiem sporo :)
3. http://uroda-kosmetyki-opinie.blogspot.com/ za wlosowego bzika ;)
4. http://blondregeneracja.blogspot.com/ pisze dużo i ciekawie o włosach oczywiście :) no i za piękne blondziaki :)
5. http://sagabeauty.blogspot.com/ za pasje włosową i za to, że tak sympatycznie się ją czyta :)
6. http://so-seriously.blogspot.com/ lubię tu zaglądać i czytać o nowinkach kosmetycznych :)
7. http://dumpugnasvictores.blogspot.com/ za smaczne pomysły, zdrowe podejście do życia i pasje :)

Chętnie wyrózniłabym Was więcej, ale zasady to zasady

Całuję mocno

Ruda Szopa

Recenzja- Maseczka rewitalizująca peel off- czyli mój sposób na wągry :)

A więc przyszła kolej na recnzje algowej maseczki rewitalizującej peel off KLIK

Od producenta:

Maseczki i okłady z alg dzięki korzystnemu działaniu na skórę cieszą się nie słabnącą popularnością już od wielu lat.
Najpopularniejszą ostanio formą maseczek i okładów są maseczki hydroplastyczne (peel-off) zwane również "gumowymi".

Popularność swoją zawdzięczają prostocie przygotowania zabiegu oraz niekłopotliwej aplikacji na skórę. Po zabiegu nie ma potrzeby użycia natrysku w celu zmycia resztek preparatu co jest dużą zaletą zwłaszcza w przypadku zabiegów na całe ciało. Firming Peel-Off Mask jest wieloskładnikowym preparatem do wykonywania profesjonalnych zabiegów kosmetycznych, dzieki któremu możesz zafundować sobie domowe SPA!!

RevitalisingMaseczka Revitalising Peel-Off Mask jest produktem profesionalnym przeznaczonym do wykonywania zabiegów w salonach kosmetycznych.

Revitalisind Peel-Off Mask polecana jest do każdego rodzaju skóry. Maseczka swoim działaniem przywraca skórze twarzy blask i witalność.
Maseczka hydroplastyczna rewitalizująca skórę. Składniki maseczki wspierają syntezę kolagenu przez co poprawia się elastyczność skóry, działają jako antyoksydanty oraz nawilżają skórę.

Wskazania do rewitalizacji skóry:
  • utrata jędrności, wiotkość skóry
  • oznaki zmęczenia (przepracowanie, stres)
  • niedotlenienie, niedożywienie skóry (palaczki tytoniu, ziemista cera)
  • kondycjonowanie skóry po porodzie
  • nawilżenie, przywrócenie blasku po okresie letnim (opalanie)
  • zmarszczki
  • podtrzymywanie efektów operacji liftingujących
Podstawowe składniki maseczki:

* Alginat - to ścianki komórek alg, które dzięki specjalnemu przetworzeniu mają postać białego proszku. Proszek zmieszany z wodą tworzy zawiesinę o konsystencji gęstej śmietany. Po rozprowadzeniu na twarzy, szyi czy dekolcie w ciągu kilkunastu sekund zmienia się w galaretkę o właściwościach chłodzących i nawilżających. Dodaje się do niej niekiedy substancje aromatyczne i natłuszczające. Odpoczynek pod taką maską to prawdziwa uczta dla suchej, wrażliwej skóry z popękanymi naczynkami krwionośnymi. Maski z alg mogą być wkomponowane w różne rodzaje zabiegów kosmetycznych.

* Himanthalia elongata, alga najbogatsza w witaminę C

* Polisacharydy morskie, poprawiające nawilżenie skóry

* Minerały: magnez, wapń i kilkadziesiąt innych.
Działanie
Maseczka Revitalising Peel-off:
  • pomaga utrzymać skórę w zdrowej kondycji i wpływa regenerująco na cerę zmęczoną, suchą, pozbawiona blasku-Poprawia nawilżenie cery, odżywia ją
  • idealnie odżywia i mineralizuje, dzięki czemu nadaje się do cery nawet bardzo zniszczonej
  • poprawia elastyczność cery, napina ją , wygładza zmarszczki i rozsępy
  • rozświetla skórę, likwiduje oznaki zmęczenie i wydobywa to co najpiękniejsze
Sposób użycia
Zabieg na twarz wymaga użycia ok. 30g preparatu, okład na dekolt ok. 40g.
Do przygotowania okładu na całe ciało potrzebne będzie ok. 250 g preparatu, do miejscowych zabiegów np. na brzuch wystarczy ok. 60g preparatu.
Preparat jest łatwy du usunięcia nie wymaga spłukiwania.

Sposób przygotowania maski:
Wszystkie maseczki hydroplastyczne (peel-off) przygotowuje się w bardzo podobny sposób. Na 1 porcję proszku dodajemy 3 porcje wody (licząc objętościowo). Dokładnie mieszamy uważając żeby rozgnieść wszystkie tworzące się grudki.

Maska musi przybrać jednolitą konsystencję śmietany (gęstego ciasta naleśnikowego jak opisują inni). Nakładamy na skórę warstwą min. 2 mm (cieńsza warstwa trudno się ściąga, rwie się chociaż działanie pielęgnacyjne nie jest gorsze). Po ok. 20 minutach maseczkę ściągamy w jednym kawałku zaczynając od brzegu. Czas można regulować od 10-15 minut do 30 minut maksymalnie dłuższe przetrzymywanie maski nie daje dodatkowych korzyści może za wyjątkiem cery tłustej gdzie czasem dłuższy zabieg daje dodatkowe korzyści.

Przygotowując maseczkę używamy przegotowanej i ostudzonej wody wodociągowej, jeżeli woda jest bardzo twarda można ją przegotować dwukrotnie, nie należy używać wody mineralnej.

Woda mineralna jest mniej lub bardziej nasycona związkami chemicznymi różnego rodzaju solami powoduje to że jest w niej mniej "miejsca" na związki uwalniane z maseczki.
Skład chemiczny wód mineralnych jest inny niż skład wody morskiej naturalnego środowiska dla alg.

Typ: prodoukt gotowy,
Opakowania: 30 (wystarczy na twarz, ramiona i dekolt)
 
Moje wrażenia:
 
Zaczynając od opakowania, jest bardzo wygodne i przezde wszystkim najważniejsze informacje o produkcie i sposobie jego użycia znajdują się na naklejce, więc nie musimy się spinac i kombinować, wszystko mamy w zasięgu wzroku :)
Ja na swoją buzie zużywam jednorazowo około 3 gram. Dodaje jednak troszkę mniej wody niż jest to zalecane. Dlaczego? Bo zgodnie z przepisem maseczka jest dla mnie zbyt lejąca i ścieka zanim zastygnie, ale to moje subiektywne odczucie :)
Maseczka stosunkowo szybko zastyga na buzi. Fajna gumowa warstewka. Ściągam ją po około 20 min. I tu ważna uwaga, należy nałożyć jej dość grubo, tzn nie oszczędzać, maska ma pokryć naszą buzie śmietankową warstwą, bo będzie problem z jej ściągnięciem z buzi, co już przetestowałam.
Zapach algowy, ale dużo bardziej delikatny niż znana Wam spirulina.
Po wymiesaniu maseczka ma kolor coś pomiędzy śmietaną, a ciastem naleśnikowym, można dostrzec w niej malutkie ciemne drobinki (algi?)
 
 
Efekty:
Od zawsze zmagałam się z paskudnymi wągrami na nosie, czasem próbując się ich pozbyć robiłam sobie małe bubu.
Teraz po zastosowaniu super duetu, tzn gąbki Calypso do codziennego oczyszczania twarzy i raz w tygodniu algowej maseczki rewitalizującej wągry z mojego nosa zniknęły :) Nosek jest czysty i aż chce sięgo wyciągać do jesiennego słonka :)
Bardzo dużą zasługę mają tu gąbki oczywiście, ale to właśnie maseczka wyciągnęła to wszystko co siedziało gdzieś tam głęboko.
Dodatkowo skóra po zdjęciu maseczki wygląda na świeżą, wypoczętą i zrelaksowaną. W dotyku jest miękka i delikanta, ładnie nawilżona.
 
Zdecydowanie moja ulubiona maska do twarzy:) Po kilkakroć przebiła dotychczasową faworytkę- spirulinę, zwłaszcza ze względu na zapach :)
Cena:
6.90 zł, dostępna w sklepie bliskonatury.pl

Maseczkę otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Blisko Natury. Fakt ten w żaden sposób nie wpłynął na moją opinie. Opinia jest subiektywna i odzwierciedla moje wrażenia ze stosowania produktu.
 
Skusicie się? A może już próbowałyście? MMacie swoich maseczkowych faworytów?
 
Ruda Szopa

środa, 10 października 2012

Recenzja- Lanolina bezwodna

Przyszedł czas na recenzje produktów, które otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem bliskonatury.pl
Ewleinko dziękuję raz jeszcze ;*



Na pierwszy rzut LANOLINA BZWODNA :)

Co to takiego jest?
Informacje ze strony:
Lanolina bezwodna otrzymywana jest poprzez oczyszczenie i odwodnienie wełny owczej z tzw. „tłuszczopotu”. Lanolina bezwodna nie jest właściwym tłuszczem, lecz mieszaniną estrów kwasów tłuszczowych z alkoholami sterolowymi i wolnych alkoholi sterolowych.
Jest zaliczana do grupy wosków zwierzęcych.
Nazwa surowca pochodzi od łac. lano – wełna.

INCI:
Adeps lanae anhydricus


Cena: 8.62zł za 50g produktu

Jak ją stosowałam?
Opakowanie producenta mówi, że lanolina ma zastosowanie kosmetyczne w emulsjach woda/olej i kremach. A ja?
Przede wszystkim wybrałam ten produkt z myślą o końcówkach. Naczytałam się wielu pochlebnych recenzji na temat niedostępnej już maści BD, której głownym składnikiem była właśnie lanolina, a ponoć rewelacyjnie spisywała się na końcówkach. Także u mnie lądowała ona właśnie na końcówkach. Dodałam jej także, do własnoręcznie stworzonego balsamu do ust, o czy pisałam TU.

Konsystencja i zapach
Lanolina ma kaosystencję, gęstą, ciągliwą, tłustawą, przypomina toffi. Zarówno kolorem jak i właśnie konsystencją. Bardzo ciężko ją się nabiera z opakowania, ale po podgrzaniu nakładanie jej na włosy nie sprawia już żadnego problemu. Zapach? Trudny do opisania, tłuszczowy. Nie utrzymuje się na włosach.
Dodatkowo produkt jest wydajny, naprawdę nie potrzeba go dużo, żeby wysmarować nim końcówki ;)

Efekty?
Miękkie i mięsiste w dotyku końcówki! Sypkie i nie pozbijane w strąki!
Aż chce się nimi kiziać miziać :D
Uwielbiam końcówki po spłukaniu lanoliny, trzeba jednak uważać, żeby nie przed=sadzić z ilością i dokładnie płukać, bo nie jest to najłatwiejszy tłuszczyk do zmycia z włosów. Do najtrudniejszych na szczęście też nie należy.
Dodatkowo świetnie spisuję się w moim balsamie do ust, nigdy nie miałam tak miękkich i nawilżonych warg, bez ciągłej potrzeby smarowania ich czymkolwiek. Wielki plus dla lanoliny!

A czy wy próbowałyście kiedyś czystej lanoliny? A może macie ochotę dołączyć ją do swojej pielęgnacji?

Ruda Szopa

Punkt rosy, a pielęgnacja włosów.

Temat punktu rosy do niedawna omijałam szerokim łukiem. Dlaczego? Bo myślałam, że to mnie nie dotyczy, a że to za trudne, a że to za dużo kombinowania, a przecież nie jestem wysokoporem, ani kręciolkiem.
No, ale coś zmieniło się na i w moje głowie i oto punkt rosy zawitał na mojego bloga ;)

Co to jest punkt rosy?
To nic innego jak temperatura, w ktorej para wodna skrapla się czyli zmienia się w rosę. Podaje się ją w stopniach C.

A co punkt rosy ma wsólnego z włosami?
Otoż istotne znaczenie mają tu humektanty. Jeżeli dopieścimy nimi nasz włosy, a powietrze wokól będzie wilgotne, ściągną one wodę z otoczenia do wnętrza włosa. Jeżeli natomast powietrze wokół nas będzie suche oddadzą one wodę z wnętrza naszych kłaczków do otoczenia. Obie te skrajności powodują, że nasze włosy są przesuszone lub puszące się. I tu wkraczają emolienty, które powlekają delikatną otoczką nasze włosy i zapobiegają migracji wody.

O humektantach i emolientach więcej pisałam TU.

Jak ustalić punkt rosy?
Bardzo prosto ;) Klikacie w ten link i waszym oczom ukazuje się prognoza pogody z uwzględnieniem puktu rosy ;)

OK! Znam punkt rosy i co teraz?
Teraz  spoglądam na poniższą rozpiskę i wiem czego dołożyć włsom, a czego im darować ;)

PUNKT ROSY

< -9st C- używamy dużej ilości olejów i innych emolientów, uważając jednak żeby nie przeciążyć naszych włosków, loki moga się nieco bardziej rozprostowywać i wydawać luźniejsze
b. sucho-         XXXXXX
-9, a -1st C- ograniczamy w pielęgnacji humektanty, dokładamy za to emolienty
sucho-            XXXXXX
-1, a 4st C- nasze włosy mogą tolerować humektanty, ale nie ma na to reguły, najlepiej sprawdzić na sobie i przetestować odpowiednią ich ilość dla naszej czupryny ;)
troszkę za sucho- XXXXXX
4, a 16st C- najodpowiedniejsze wartości dla naszych włosów, które nie powinny się puszyć, mozemy stosować zarówno humektanty jak i emolienty
optymalnie-  XXXXXX
16, a 21st C- nasze włosy nie potrzebują intensywnego nawilżania, możemy więc ograniczyć ilość humektantów, a troszkę zwiększyć ilość emolientow
wilgotno-  XXXXXX
>21st C- w otoczeniu jest bardzo wilgotno, aby zapobiec puszeniu się włosw całkowicie odsawiamy humektanty i najlepiej związujemy włosy w gustowny koczek lub prosty kucyk
b. wilgotno- XXXXXX

I mała ściągawka:

Humektanty:
-aloes
-gliceryna
-mocznik
-kwas hialuronowy
-miód

Emolienty:
-oleje
-parafina
-nafta
-masła roślinne
-lanolina
-silikony

Powyżej za pomocą XXXXXX i kolorów ułatwiłam sobie i mam nadzieję Wam odczytywanie tabeli, po protu spoglądam i im więcej niebieskich X tym więcej humektantów mogę użyć, a calkowity brak niebieskich X oznacza, brak humektantów w pielęgnacji.

Dostosowujecie swoją pielęgnację do punktu rosy? A może nie słyszałyście nigdy o tym? Post okazał się choś trochę interesujący lub pomocny?

Ruda Szopa

niedziela, 7 października 2012

Rudy Alchemik- my own lipbalm ;)

Na początku przepraszam Was za moją nieobecność na blogu, staram się Was czytać regularnie, niestety z wpisami u mnie gorzej, a to dlatego że ostatnio mam bardzo mało czasu, ze względu na prace, a dodatkowo przeprowadzam w moich życiu wielką reorganizacje i rozliczenie z przeszłością, co pochłania mnie ostatnio ogromnie, ale coraz bliżej końca ;)


Tak jak obiecałam, przedstawiam Wam balsam do ust mojej własnej roboty :D

Co użyłam do stworzenia balsamu:
- masło shea
- lanolina bezwodna
- miód
- barwnik spożywczy
- olejek z kiełków pszenicy
- aromat waniliowy

kolor niebieski to produkty otrzymane w ramach współpracy ze sklepem bliskonatury.pl


Składniki ułożyłam w kolejności od tego, którego użyłąm najwięcej, do tego, którego użyłam najmniej. Dokładnych wartości nie jestem w stanie podać, bo pracuję metodą na tzw "oko". :)
Masła i lanoliny użyłam mniej więcej w tych samych ilościach, miodu odrobinę mniej, brwnika używamy według własnego widzimisię, olejku z kiełków zaledwie kilka kropelek, a aromatu dodalam tyle o ile czyli dwie kropelki.

Wszystkie składniki rozpuściłam i zmieszałam  sobą w spodeczku, ułożonym na szklance z gorącą wodą. Po dokładnym wymieszaniu przelałam do pojemniczka i włożyłam do lodówki, po pól godziny balsam do ust był gotowy do użycia.

Niestety barwnik oddziela się, jest to rostwór wodny i ciężko mu połaczyć się frakcją olejową, muszę znaleźć jakiś inny barwnik, bardziej odpowiedni. Mimo wszystko balsam po tygodniu ciągle zachowuje kolor.

Wersja pierwsza, bez barwnika

Wersja druga, z barwnikiem
Przepraszam za jakość zdjęć, ale mój aparat ma ostatnio jakieś fochy, chciałam dorzucić Wam zdjęcie balsamu na ustach, ale uwierzcie mi, aparat naprawdę zawredził i nic nie wyszło.


Działanie? A no działanie ma rewelacyjne, o dziwo, jak na balsam który wyszedł z moich łapek. Na ustach przezentuje się jak transparentny błyszczyk, i utrzymuje się dość długo, pod warunkiem, że go nie zliżę, bo dzięki barwnikowi i miodkowi, ma cudny "słodko- kwaśny" smak.
Po rozsmarowaniu na ustach z konsystencji gęstej, maslowej zmienia się w olejową, nie powoduje to jednak spływania z ust.
Świetie i na długo nawilża usta, szybko pozbywa się uczucia suchych warg i praktycznie niweluje ponowne wysuszanie warg, odkąd go stosuje mój ciągły problem z wysusznymi wargami zniknął.

Mam zamiar pokombinować jeszcze troche z balsamami, tzn za pomoca innych ekstraktów, barwników, no i za pomoca wosku, co zapewni bardziej stałą konsystencje balsamowi.

Robiłyście kiedyś coś podobnego? Spróbujecie same wyczarować swój balsam do ust?

Ruda Szopa



poniedziałek, 1 października 2012

Ruda Szopa bawi się w alchemika :)

Dzisiaj do Was krótko z małym pytaniem :)
Z racji, że blog jest włosowy postanowiłam się Was zapytać, czy macie ochotę na małą odskocznie i zobaczyć co i jak ukręciłam sama z dobroci, które otrzymałam w ramach współpracy ze BliskoNatur ?
A jest to balsam do ust made by Ruda Szopa. Jesteście ciekawe?

Ruda Szpa

wtorek, 25 września 2012

O olejowaniu słów kilka

Był boooom na olejowanie, poddała się temu niemal każda wlosomaniaczka, w zasadzie moje włosomaniactwo rozpoczęło się od trafienia na wizaż i odkrycia wątków drożdżowych i olejowania.
Musialam spróbować i szybko wpadłam, kolekcja moich oleji zaczęla się strasznie powiększać i ciągle się powiększa.
Niestety jak już pewnie same zauważyłście olejowanie nie każdemu służy. Tak samo i u mnie na początku przynosiło niewymierne efekty, ale nie poddawałam się ze względu na pokaźną kolekcje oleji, no i lubię je oprostu nakłądać na włosy.
Z czasem stwierdziłam, że całonocne olejowanie jakoś mi nie służy, zaczęłam olejować włosy rzadziej. Potem zaczęło mi brakować czasu i oleje odeszły delikatnie w odstawkę. No i na szczęście!!
Jakto? tak to!!
Dzięki temu dokonałam odkrycia, że olejowanie jednak mi służy, ale pod pewnymi warunkami:
-nie za często (nierozciągliwośći czasu, dzięki Ci)
-nie za długo, zaledwie 3,4 godzinki starczą (24h dobo dzięki Ci)
-nie na sucho (sok aloesowy i od jakiegoś czasu pól na pół z jantarem, boś mi na skalp nie posłużył)
-nie monotonnie (używanie jednego i tego samego oleju, jest nudne jak dla mnie)
-nie uniwersalnie (o ile dość lubię uniwersalne kosmetyki, o tyle w przypadku oleji co na skalp, to na skalp, co na długość, to na długośc, no może z małymi wyjątkami)

Takich kilka moich zasad, dziękiktórym olejowanie zaczęło u mnie spisywać się na 5 :)
Doszłam do nich całkowicie przyapdkowo, potrzebowałam na to czasu, olejuję już od pół roku, a dopiero od niedawna mam swó własny złoty środek w pielęgnacji olejami.

A oto moja "mała" kolekcja:
 
Jeżeli porównacie to sobie z tym potem: kilk to zobaczycie, że moja kolekcja zamiast zmniejszać się, znacznie się zwiększyła, niemal dwukrotnie! Znacie namiary na dobrego psychologa?


Jak u Was spisuje się olejowanie? Macie już na to swój sposób?
A ulubiony olej?

Ruda Szopa

Śmiechowo, czyli pytanie na szybko ;)

Pewnie też macie jakieś tego typu perełki na swoich blogach, ta pobiła wszystkie moje dotychczasowe;)
Znacie odpowiedx na to pytanie?

Swoją drogą zastanawiam się o jakie brodawki chodzi? Sutkowe?

Jak tam wasze perełki?

Ruda Szopa

sobota, 22 września 2012

Weekendowe spa domowe :)

Korzystając z tego, że mam wolny weekend (tak, tak w końcu!) i niefortunnie przeziębiłam się (o ironio i złośliwości losu) zamiast użalać się nad zmarnowanym wolnym weekendem postanowiłam wykorzystać go na domowe spa :)
Zaczęłam wczoraj, od rewitalizującej maseczki peel off (ze współpracy). Dzisiaj funduję sobie masełka na głowie (shea i czerwona palma), mgiełka (aloes, witamina a i e, keratynya, all in one), olejek rewitalizujący na skalp i lanolina na końcówki, potem kąpiel rozgrzewająca w towarzystwie olejku aterry, balsamowanie i namaszczanie ciała, odżywka GP po myciu, no i będę potem odpoczywać z filmem  pięknieć.
A jutro znowu coś dla włosów, kolejne olejowanie (może ryżowy, a może pszenica, nie umiem się zdecydować) i wax inglisz, no i oczywiście olejek rewitalizujący na skalp i lanolina na końcowki, chcę też wypróbować białą glinkę, ale na razie tylko na twarz.
Jak widzicie plan ambitny jak na mnie :D No i wzięłam się ostro za testowanie produktów otrzymanych w ramach współpracy ze sklepem Blisko Natury. Czuję, że pierwsza poleci recenja masła shea, tóre już zdążyło podbić moje serce, twarz i usta :D a mam nadzieje, że w tej chwili podbija moje włosy.
Zdałoby im się chociaż pięknie błyszczeć bo garściami dzisiaj je wyciągałam (będę łysa wtedy zmienię tematyke bloga na polerowanie glacy :D  )
A jak wasze weekendowe plany? Wybywacie gdzieś czy też fundujecie sobie spa?

Ruda Szopa

czwartek, 20 września 2012

Zostałam wyróżniona tą słodką nagrodą przez Angel-a właścicielkę pięknych długich włosów blond. Dziękuję ;*

Wyróżniona blogerka ma za zadanie wytypować kolejne 5, 10, 15 dziewczyn do nagrody.
Jak dla mnie to oznaczyłabym wszystkie blogi, które obserwuję, bo odwiedzam wszystkie regularnie, wszystkie lubię, no ale kogoś muszę wybrać.

Więc wyróżnione przeze mnie zostaną:

i wszystkie pozostałe dziewczny, których blogi obserwuję ;*

Ruda Szopa

wtorek, 18 września 2012

Współpraca + coś dla Was ;)

Trochę Was ostatnio zaniedbałam, ale to przez nadmiar pracy i przeziębiłam się w dodatku :(
Ale do rzeczy. Wczoraj po powrocie z dyżuru, czekala na mnie miła niespodzianka pod postacią paczki od Ewelinki z http://www.bliskonatury.pl/

Kiedy napisła do mnie maila z propozycją współpracy byłam bardzo zaskoczona i podekscytowana. Wymieniłyśmy dość sporo maili, bardzo miła i konkretna osóbka :)
Co do samej współpracy, produkty mogłam wybrać samodzielnie, tak że trafiły do mnie produkty, które chciałam mieć, i które będą mi odpowiadać, no i miałam duże pole do popisu, co zaraz same zobaczycie.
No i co najważniejsze, nic nie zostało mi z góry narzucone, a produkty które otrzymałam są pełnowymiarowe i z długą datą ważności, co jak ostatnio przeczytałam na kilku blogach nie jest taką oczywistością.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona. Kontakt pierwsza klasa, Ewelina cierpliwie odpowiadała na wszystkie moje pytania, i miałam wolną rękę w kwestii doboru produktów, no i przede wszystkim zostałam obdarzona ogromnym zaufaniem, za co serdecznie Ewelinie dziękuje, tym bardziej, że jestem pierwszą blogerką, w dodatku nowicjuszką, z którą podjeła współprace.

A oto co znalazło się w mojej paczce:



1. Francuska Glinka Biała Kaolinite 100g   
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Francuska-Glinka-Biala-Kaolinite-100g/281

2. Masło Shea nierafinowane (Butyrospermum Parkii)    
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Maslo-Shea-nierafinowane-Butyrospermum-Parkii/76

3. Olej z kiełków pszenicy (Triticum vulgare)   
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Olej-z-kielkow-pszenicy-Triticum-vulgare/109

4. Olej ryżowy (Oryza sativa)  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Olej-ryzowy-Oryza-sativa/104

5. Maść nagietkowa  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Masc-nagietkowa/174

6. Lanolina bezwodna - 50 g  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Lanolina-bezwodna-50-g/247

7. Łupina babki jajowatej   
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Lupina-babki-jajowatej/363

8. Yerba-Mate fix  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Yerba-Mate-fix/288

9. Gabinetowa maseczka algowa peel-of rewitalizująca 30g  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Gabinetowa-maseczka-algowa-peel-of-rewitalizujaca-30g/317

10.Gabinetowa maska peel-off kriogeniczna na nogi  
http://www.bliskonatury.pl/pl/p/Gabinetowa-maska-peel-off-kriogeniczna-na-nogi/371

Łączna wartość produktów to około 90 złotych.
Zamiast herbatki Yerba, która akurat była niedostępna dostałąm zieloną herbatke z maliną i truskawką, z czym Ewelina trafiła idealnie, ze względu na moje przeziębienie.

A teraz coś dla Was!
Odsyłam Was na bloga Eweliny, organizuje ona u siebie konkursy, w których możecie wygrać produkty do testowania, tym razem są to masła shea za kwote około 80 zł. Zwyciężczynie konkursów, oprócz produktów do testowania mają sznse wygrać w późniejszym etapie bardzo wysokie i wartościowe nagrody, bo nawet o wartości 300zł!!
Także polecam Wam i zapraszam na: http://sliwkirobaczywki.blogspot.com/. Oprócz konkursów z bloga można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Zapraszam Was także do sklepu http://www.bliskonatury.pl/, można znaleźć tam naprawdę cuda. Ja rozpoczynam olowanie na olej laurowy :D

Jak Wam się podoba moja współpraca? O czym najczętniej przeczytałybyście? Spróbujecie swoich sił u Eweliny?

Ruda Szopa

poniedziałek, 17 września 2012

Współpraca na szybko :)

piszę do Was szybciutko, między jednym, a drugim dyżurem, ale w miedzyczasie zdążyłam odebrać, rozpakować i obfocić paczuszkę, którą dostałam w ramach współpracy, więcej szczegółów i zdjęć jutro :)
na razie, jednym zdaniem, paczka jest pełna niespodzianek i cudeniek, których nawet nie spodziewałam się dorwać w swoje łapki :)
Dziękuję Ewelinko :)

Ruda Szopa

piątek, 14 września 2012

Moje farbowanie- czyli co Ruda sobie namieszała

Pisałam Wam niedawno, że doszły do mnie farby do włosów. Ponieważ z ostatniego farbowania nie byłam zadowolona, postanowiłam domówić sobie jaśniejsze odcienie, namieszać i zafarbować.
Wymieszałam odcienie 9/4 bardzo jasny tycjan z 7/4 tycjan i 0/44 mixton pomarańczowy.
Konsystencja mieszanki, tak jak poprzednio ciężka w rozprowadzaniu na włosach, następnym razem mam zamiar dołożyć trochę odżywki, żeby złagodzić konsystencję.
Co do zapachu farby nie mam żanych zastrzeżeń, nie drażni, nie śmierdzi drogeryjnymi amoniakami, nie muszę nakładać jej na wdechu.
Podczas siedzenia z mieszanką na głowie nie odczuwam pieczenia i drażnienia, więc wszystko ok ;)
Kolor mieszanki?Coś pomiędzy koglem moglem a zgniłą pomarańczą, naprawdę dziwny efekt, szkoda, że nie zrobiłam Wam zdjęcia :p poprzednia mieszanka była fioletowa,a efekt same widziałyście, rudy brąz.
Tak wyglądało poprzednie farbowanie:
http://rudashopa.blogspot.com/2012/08/moje-farbowanie-wosow-podsumowanie.html
A oto efekty dzisiejszego farbowania (zdjęcia w sztucznym świetle bo już noc )




 
Tym razem z farbowania jestem bardzo zadowolona, z tą mieszanką zostanę na dłużej. Kolor jest odrobinę jaśniejszy niż na zdjęciach, piękny ;) ruuuuuudy, nie to co ostatnio i dzięki mixtonowi piękne pomarańczowe refleksy, achhhh cudo, zobaczymy jak będzie się wypłukiwał. Bałam się jaśniejszego efektu na odrostach, ale na szczęście widoczny jest tylko na mokro.
 
Na 4 zdjeciu możecie zobaczyć mój przerzedzony przedziałek, włosy wypadają mi garściami, sama już nie wiem comam zrobić, mam ich coraz mniej, niedługo nie będę mogła związać włosów bo efekt będzie komiczny. Znacie jakiś cud na wypadanie, mi już chyba nic nie pomoże :(
 
Jak Wam się podoba efekt? Lepszy niż poprzednio?
 
Ruda Szopa

wtorek, 11 września 2012

Współpraca, niespodzianka & Gdzie dostać olejki GP?

Dzisiaj krótko i treściwie !

Siedzę  czymś na głowie, przygotowuję moje włosy do zbliżającego się farbowania, odżywiam, nawilżam itd ;) dodatkowo dowiedziałam się, że w listopadzie zostanę posiadaczką kilku cudów włosowych (i nie tylko) z alverde, więc same wiecie, że już ne mogę się doczekać zimnego i ponurego listopada:D

Dodatkowo pochwalę się Wam, że jestem w trakcie nawiązywania współpracy, więcej szczegółów podam jak już paczuszka do mnie dotrze, póki co bardzo dziękuję Ewelinie, za zaufanie ;*



Wiele z Was pyta gdzie dostać olejki GP, otóż odpowiedź jest bardzo prosta, zajrzyjcie Kochane do najbliższej Drogerii Natura.

Znalazłyście już GP? Macie coś na oku z alverde, albo lepiej, swojego ulubieńca?

Ruda Szopa

poniedziałek, 10 września 2012

Zakupy, zakupy + paczuszka ;)

Obiecałam, że już nic nie kupię w związku z projektem denko, no i co? Były urodzinki, były pieniążki, są też i zakupy:D
A oto moje zdobycze

1. Tonik nawilżająco oczyszczający Lirene- daaawno już nie używałam żadnego toniku, ale kidy ostatnio pojawiły się na moim pyszczku dwie podskórne gule, bolące wręcz postanowiłam troszke zadziałać, dodatkowo ma w składzie aloes więc wiadomo :)
2. Maść ichtiolowa- w tym samym celu co wyżej, swoj drogą muszę zmienić aptekę (moja znajduje się w sieci doz, ale ceny są dużo wyższe niż w internecie, naprawdę dużo np na tej maści narzucili marżę ponad 60%)
3. Kompleks witamin B, zrezygnowałam z drożdży, więc łykam witaminki, czemu zreygnowałam? Bo w moim kubeczku pływało coś na kształt podsmażonego plasterka pieczarki, co to było nie wiem, ale obrzydziło mi drożdże na amen, a szkoda bo lubiłam je.
4. Olejki GP- awhhhhhhh a kiedy ja to wyolejuję wszystko? po tyłku, po tyłku! 4.99 żal było nie brać jak po 3 miesiącach je ujrzałam ładnie na mnie spoglądające z pólki, mrugające, proszące "weź mnie, weź!" to jak miałam nie wziąść?
5. Kąpiel do włosów Marion- byłam jej nieziemsko ciekawa, ładnie poprosiłam panią z osiedlowej drogerii i prosze, pojawiła się na półce ;) ajj uwielbiam tą drogerie ;)

Aaaaa i doszła do mnie w ekspresowym tempie paczuszka z farbami do włosów, już w czwartek farbowanie, więc dokłądniej o niej napiszę niebawem!

No i co sądzicie? Rozgrzeszycie mnie? Używałyście kiedyś tych produktów?

Ruda Szopa

sobota, 8 września 2012

Ulubieńcy sierpnia- odc. niewłosowy

O moich włosowych ulubieńcach minionego miesiąca pisałam w poprzednim poście.
Jednak w moje łapki trafiło jeszcze kilka produktów zasługujących na to miano.

Ad.1
                                                                                                                       źródło:bikan.pl

Dwufazówka Bielendy- kocham to różowe cudo! Do tej pory używałam tylko mleczek do demakijażu, po kilku recenzjach na blogu postanowiłam się skusić i nie żałuje! Już raczej do mleczek nie wróce.

Ad.2.
Gąbki Calypso- kolejne blogowe odkrycie, obecnie posiadam zarówno te do demiakijażu, jak i tą do ciała. Kolejny produkt, którego szybko się z łazienki nie pozbęde :)

Ad.3.
 
źródło: bell.com.pl
Róże bell- nr 1., nr 2. Skusiłam się na nie w biedrone, no i zastąpiły bronzery, czy zagoszczą u mnie na stałe, tego nie wiem, bo moje upodobania w makijażu często się zmieniają, na tą chwilę są jednak nr 1.

Znacie się z tymi produktami? Jak się srawdzają u Was?

Ruda Szopa