poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Jak nie dać się zwariować... czyli początki włosomaniactwa

Przypuszczam, że większość z nas na samym początku włosomaniactwa zostaje przytłoczona ilością informacji, kuracji, metod, kosmetyków, które mają pomóc nam w walce o zdrowe włosy. Przeglądając wizaż i włosowe blogi możemy zdobyć naprawdę ogrom informacji, ale niestety nie da się wszystkiego naraz zastosować, a i przesada jest tu niewskazana.
Oto kilka zasad, jak nie zgłupieć i nie zaszkodzić sobie, a jednocześnie nie puścić bankruta.

                                               zdjęcie pochodzi z witryny snobka.pl artukuł o keratynie

1. Oleje- jest ich mnóstwo i każdą początkującą olejomaniaczke kuszą dosłownie wszystkie, niestety codzienne olejowanie może obciążyć włosy, które także nie lubią spływać olejem, więc posiadanie 10 oleji to głupota, tym bardziej na samym początku przygody (a wiem, bo sama posiadam!) Żeby nie popaść w monotonię, można mieć, dwa lub trzy, najlepiej każdy z innej grupy, większa ilość naprawdę nie jest potrzebna, a z czasem i tak znajdziecie swojego ulubieńca, trzeba testować i powoli poznawać preferencje swoich włosów.

2. Maski i odżywki- wszem i wobec zachwalane są waxy różnej maści, maski, maseczki i odżywki, jest naprawdę ogromny wybór i zapewniam Was, chęć posiadania ich wszystkich to objaw normalny, należy usiąść, wziąść głęboki oddech, przejrzeć kwc i wybrać te, które odpowiadają naszym włosom (jasne, ciemne, słabe, matowe, wypadające) wax jak najbardziej polecam posiadać, maskę oczywiście, że tak (i tu możemy używać waxa i maski na zmiane, myślę, że więcej produktów na początku nie potrzeba w tej kategorii) co do odżywki, wiadomo, wiele z nas lubi zmiany, a używanie jednego i tego samego produktu nudzi, dobrze więc mieć jakąś odżywke która uwielbiamy i kochamy całym naszym włosowym serduszkiem i kolejną taką, którą można tuningować (np. isana z babassu)
i dodatkowo, jeżeli ktoś używa i lubi odżywkę w spray'u czy odżywkę bez spłukiwania. Ja nie lubię, bo obciążają niestety moje kudełki, używam tylko w ekstremalnych sytuacjach.

3. Czesadło- drewniane, z naturalnego włosia, TT, tu też wybór mamy duży, więc najlepiej sięgnąć po to które jest najłatwiej dostępne dla nas, z czasem na pewno zbierzemy wszystkie, na dzień dobry nie jest nam potrzebny zestaw 5 szczotek i 2 grzebieni :P

4. Szampony- delikatny, z SLeS czy prosty? Otoż trzeba wiedzieć co lubią nasze włosy, prosty szampon jak najbardziej, do oczyszczania włosów raz na 2 tygodnie, delikatny, prosze bardzo :) tyle, że nie każdy będzie w stanie domyć nim włosy, albo będzie miał splątane kłaczki, wtedy nie warto się męczyć, jeżeli SLeS nas nie podrażnia, nie musimy z niego koniecznie rezygnować.

5. Pólprodukty- umiar, umiar, umiar i dużo czytania i zdobywania informacji, żeby nie zrobć sobie krzywdy i ich nie przeproteinować lub przenawilżyć. Tu ważna jest równowaga i rozwaga.

6. Suplementacja- jeżeli chcecie suplementować się kilkoma kuracjami, dowiadujcie się czy wolno je łączyć, łatwo czasem przedawkować i sobie zaszkodzić, np. pijąc pokrzywe lub skrzyp nie należy łykać innych suplementów z krzemionką, warto natomiast łykać wit. B, spokojnie można łączyć picie pokrzywy i drożdży. Stosując różne suplementy trzeba różnież zwrócić uwagę na to, żeby nie przedawkować witaminy A, jest to jedna z groźniejszych hiperwitaminoz.

7. Składy- czytajmy składy, zaglądajmy do słownika składów, wtedy same będziemy w stanie ocenić czy dany kosmetyk jest dla nas ;) Oczywiście nauka rozszyfrowywania zajmie nam trochę czasu, ale warto.

Mam nadzieję, że te kilka wskazówek pomoże Wam nie przesadzić na samym początku i nie przepaść w włosowych zakupach. Niestety ten problem dotknął i mnie, teraz jestem właścicielką pokaźnej kolekcji, która przerasta nawet mnie, a ciągle czegoś chcę, no i oczywiście kupuję. Ale tylko wtedy, gdy dany produkt ciężko jest zdobyć, a ja mam wyjątkową okazję. Nie otwieram jednak ich, tylko ustawiam w kolejke, żeby grzecznie czekały na swój dzień. Stopniowo zmniejszam swoją kolekcje, część poprostu oddaje jak np olej kokosowy, z którym się nie polubiłąm, a inne sukcesywnie zużywam. Jeszcze inne dokupuję notorycznie, bo nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji (Isana z babassu!)
Jak wyglądały Wasze początki? Wpadłyście czy zachowałyście zdrowy rozsądek?


Ruda Szopa

Ps. Jutro postaram się zapoznać Was z moimi włoskami i zaprezentować efekty farbowania, za które możecie już trzymac kciuki ;)

34 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest tak jak napisałaś ;) Można dać się zwariować
    Kupuje te kosmetyki które są mi potrzebne lub te które trudno dostać a mam okazje je dostać...podobnie jak Ty
    Moja kolekcja kosmetyków nie jest az tak duża, ale wystarcza mi
    Jednak moj rozsądek rządzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie z rozsądkiem grzej, teraz mam okazje na zakup kilku włosowych kosmetyków z dm, w tym tangle teezer, no i łamię się, bardzo chcę olejek arganowy od alverde, i bardzo chcę tą szczotke i jeszcze pare innych drobiazgów, no i muszę się zastanowić na ile mi to potrzebne

      Usuń
  3. Jestem ciekawa Twoich włosow :)
    Ja mam 3 szufladki z kosmetykami do włosów
    W sumie powinno byc tak jak napisałaś :) jednak moje włosy uwielbiają róznorodnosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie moje też ją kochają, a to tak kusi!

      Usuń
  4. Wszyyystko co napisałaś jest jak najbardziej ważne! Ale najważniejsze - dobrać pielęgnację do własnych potrzeb i nie kupować wszystkiego co w blogosferze opisywane za cud natury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym to wiedziala na początku, ale bardzo lubię moją kolekcje ;)

      Usuń
  5. Taki post przyda mi sie na początek, bo rzeczywiście mam zapędy zakupoholiczne ;p Czekam na zdjęcia włosków.
    PS. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ważne porady dla początkujących ;) ja dodam od siebie - nie kupuj wszystkiego, o czym przeczytasz;) to szybka droga to straty pieniędzy i zablokowania miejsca w łazience. najpierw trzeba poznać swoje włosy, poczytać składy i na spokojnie wybrać jeden, dwa produkty z każdej kategorii;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem szczerze, że od samego początku nie zasypywałam się górami kosmetyków bo zwyczajnie nie miałam na to kasy. To jest jednak najlepszy ogranicznik :) Chociaż nauczyłam się już, że nawet jak ta kasa jest to nie kupuje 10 odżywki do włosów. To jest według mnie niepoważne

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przydatny post.
    Może nie zbankrutuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. No może wreszcie doczekamy się zdjęcia włosów. Już tyle postów i dalej nie wiemy, czego się spodziewać - poza kolorem ;) trzymam kciuki za farbowanie!
    a ja już po :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;*
      niestety moje włosy nie zachwycają, ani długością, ani gętością, ani swoim wyglądem, ciągle o nie walcze, bo dałam im nieźle popalić, ale chcę żebyście wiedziały z czym mamy tu doczynienia ;)
      i jak farbowanko?

      Usuń
  10. oj tak,ja popadłam a taka schize wlosów,chcialam wszytsko na raz;d

    OdpowiedzUsuń
  11. no niestety na początku nie jest łatwo, człowiek nawet chce dobrze, albo nawet za dobrze, a efekt jest odwrotny :( ja kładlam nafte (solo!) na kilka godzin, albo i na całą noc, bo myślałam, że lepiej zadziała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to faktycznie przesadziłaś z tą naftą, mam nadzieje, że tragicznych efektów nie było

      Usuń
  12. ja nie umiem czytać składów i nie lubię olei :D Bo tyle ich jest do testowania a moje prawie żadnych nie lubią ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja oleje lubię,a moje włosy wybiórczo :P

      Usuń
  13. Bardzo przydatne rady i rzetelna notka :) obserwuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajna notka oraz sam blog ;) Zdecydowanie zgadzam się z Tobą co do olei do włosów- mam jeden i daje radę ;D Nadaj "pracuje" nad czytaniem składów ale ciężko mi to wychodzi ;/

    +dodaję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeden to by było dla mnie stanowczo za mało, ale 10 to przesada, ae co zrobić :)
      dziękuję

      Usuń
  15. mam tak samo, jak ty:) jestem na poczatku wlosomaniactwa i marzy mi sie doslownie wszystko:) kupilam tą słynną Isane:) testuje:)

    pozdrawiam, lubie twoje bloga;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isana moim zdaniem jest konieczna u każdej włosomaniaczki, jest cudowna i genialna do tuningowania, a przy tym niezwykle tania

      dziękuje bardzo :*

      Usuń
  16. Super rady. Myślę, że do "włosomaniactwa" jeszcze mi daleko ale uwielbiam dbać o włoski :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja właśnie zaczynam swoją przygodę z dbaniem o moje włoski:) Rady są naprawdę pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Ruda koleżanko ;) włosomaniactwo dopiero u mnie kiełkuje, dopiero przymierzam się do olejowania i innych kuracji, dlatego te rady są dla mnie bardzo pomocne. Na stówkę nie kupię 10 olejów naraz ;D
    Póki co stosuję kurację przeciw wypadaniu belissa+witamina B+pokrzywa, próbuję się przekonać do picia drożdży ;) Wszystko w imię pięknych, zdrowych włosków <3
    Pozdrawiam, PatiiBo.
    +obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy dziękuję
Z każdego się cieszę
Nawet jeśli jesteśś anonimem, podpisz się ;)